Placebo - jedyna "magia" w jaką wierzę. Nie raz się przekonałam o jego zbawiennych skutkach - ironia tkwi w tym, że nie można go sobie samemu zaaplikować.Marność po wtóre ! Nie wiem jak, ale w moim przypadku działa to w obydwie strony. To nie przygodna myśl czy autosugestia, ilekroć moje ciało pochwyci jakiekolwiek symptomy rozprzestrzeniają się one w oka mgnieniu na resztę ciała wywołując chorobę. I tak oto kończę dziś z 39 stopniami (włącznie z ich następstwami jak dreszcze i przypływy gorąca oraz ogólny ból mięśni) gorączki będąc ogólnie w dobrej formie.
A wszystko to przez zdarte gardło a właściwie przez jakże "subtelną muzykę zachęcającą do prowadzenia konwersacji".
Nawet nie tańczyłam! Nienawidzę tańczyć ! Dlaczego ludzie odbierają mnie za posępną osobę tylko z tego powodu ? Ja się świetnie bawię bez tego. To jak mianować kogoś wyrzutkiem bo nie lubi koloru czerwonego. Ha ! W moich oczach urasta do problemu towarzyszącego od dzieciństwa w gronie cioć, babć i wszelakich cherubinkowatych sąsiadeczek - "kiedy Ty wyjdziesz za mąż ??" Tak to działa, "a dlaczego Ty nie tańczysz" tak jakbym powinna ...
Ale powracając do mej słabości to zawsze jest tak parszywie jak sie człowiek rozchoruje. Przez myśl nawet mi nie przechodzi jak ludzie sobie radzili w czasach zamierzchłych. Myślałam o tym kiedyś cierpiąc na zapalenie pęcherza ... zapewne poszłabym prosto do miejskiego kata i jeszcze mu zapłaciła za ścięcie.
Dreszcze są takie ... obce, jak dotyk nieznajomego.
0 komentarze:
Prześlij komentarz