Weekend, siedzę sama. Ciemno za oknem a wszechobecna nuda zżera mnie po kawałeczku. Jeszcze niedawno konia z rządem bym oddała za taką chwilę. Tyle zmartwień spadło z moich barków, że nie czując presji nie wiem co mam ze sobą zrobić.Przyznam, że incydent z przed prawie 2 lat choć zniknął już dawno z mojej pamięci, to sprawił, że siedzę teraz i bez wyraźnego celu nie kwapię się do wyjścia na ciemne zewnętrze mimo, że jest dopiero po 18. Z wiekiem człowiek chyba się też ostrożniejszy robi.
Chociaż napad był typowo rabunkowy, to w odniesieniu do mężczyzn mijanych gdzieś tam na ulicy zachowuje duży dystans i dmucham na zimne.
Ostatnio znajomy zapytał "nie podnieca Cie jak ktoś na Ciebie patrzy ? " ... Nie - odpowiedziałam. Takie kontakty jakie miał na myśli, a mówił o skypie, zupełnie mnie nie pociągają, w bardziej żywej sytuacji napawa mnie to po prostu strachem, a mężczyźni często mi się przyglądają ... sama nie wiem dlaczego - napewno nie jestem typową pięknością, hehe może nietypową ? ;)
A powracając do Smoka (czyli w/w znajomego) to jest to dla mnie nauczka i przykład jak w krótkim czasie można zaprzepaścić świetną znajomość jeśli nieopatrznie zejdzie się na temat seksu.
Zawsze schodziłam na inny temat bo choć Smok, taki jakiego go pamiętam działał na mnie i miał to coś (dokładnie przeciwieństwo mojego ExA eheh) to będąc niestety sobą nie potrafiłam pozwolić sobie na więcej. Świetnie się z nim rozmawiało, zawsze na poziomie i na podobnych falach. Spotykałam go gdy mieszkałam z ExEm, choć to był mój a nie nasz znajomy. Po mojej wyprowadzce do innego miasta pozostał nam kontakt via cokolwiek co było pod ręką. Kontakt nie był jakiś intensywny, ale bardzo przyjacielski i cieszyłam się że trwa.
Chwilę słabości (i to dodam, że słabości - załamania a nie pożądania) przeszłam jak się z Szatanem na miesiąc rozstaliśmy na początku naszego bycia ze sobą.
Przerwano mi pisanie i straciłam wątek - heh.
cdn ...
0 komentarze:
Prześlij komentarz